Goj pyta się Żyda: „Dlaczego Żyd zawsze odpowiada pytaniem na pytanie?” Żyd odpowiada mu: „A dlaczego Żyd nie ma odpowiadać pytaniem na pytanie?”

Rabin wywodzi, że cokolwiek Bóg stworzył, stworzył doskonale. Na to garbus: „A mnie?” Rabin: „Jak na garbatego, to bardzo dobrze.”

Magid to wędrowny kaznodzieja.

Po znakomitym kazaniu pewnego magida jeden ze słuchaczy wyszedł do przyległego domu nauki i przyniósł książkę. Otworzył ją, podsunął kaznodziei pod nos i powiada: „Stąd ukradliście swoje kazanie co do słowa.”  Na to magid: „Jak to ukradłem? Przecież ono tam jest.”

Po grzmiącym kazaniu, jakie wygłosił magid przeciwko tym, co łamią szabat, nie zamykając sklepów i handlując, następuje zbieranie datków. Szczególną hojnością wykazuje się miejscowy kupiec, znany z wyjątkowo uporczywego naruszania tego zakazu. Magid pyta go z dumą: „Aż tak poruszyło pana moje kazanie? Na to kupiec: „Nie tyle mnie, co innych kupców. Żaden nie ośmieli się otworzyć sklepu. Oddał mi pan wielką przysługę! Odtąd już nie będę miał w szabat konkurencji.”

Rabi, obawiam się, że poniosłem wielką szkodę. Nasza dziewucha wpadła do kotła z mlekiem. Czy ono jest jeszcze koszerne?” Rabi po długim namyśle:  „Mleko jest trefne. Dziewucha koszerna.”

Pewien wychrzta, kiedy go uraczono specjałami kuchni żydowskiej, mawiał ze smutkiem: „Smakuje, jak za życia!”

Humorysta Sammy Gronemann, kiedy go namawiano, żeby przestał się wreszcie przejmować żydowskimi zakazami na temat trefnych potraw, odparł: „Nie będę co parę tysięcy lat zmieniał diety.”

Student w jeszywie: „Skąd wynika obowiązek chodzenia z nakrytą głową, skoro w Torze nic o tym nie wspomniano?” Drugi student: „Jak to nie wspomniano? Przecież napisano: Jakub wyruszył z Berszewy do Haranu. Wyobrażasz sobie, że taki pobożny Żyd szedłby taki kawał drogi z odkrytą głową?”

Wychodzący gospodarz do żony: „Jak w południe pojawi się student, to dopilnuj go, żeby jadł.”  - „A co? Taki nieśmiały?” – Skądże. Tylko jak nie dopilnujesz, żeby jadł, to będzie żarł.”

Żyd wchodzi do delikatesów i pyta o cenę szynki. Raptem nadciąga burza i w pobliżu uderza piorun. Żyd podnosi oczy w niebo: „Zapytać się nie wolno?”

„Chciałbym wyglądać jak pan i mieć do tego majątek Rotszylda.”  - „Pan mi pochlebia!” – „Wszak bynajmniej.  Jakbym miał majątek Rotszylda, to nic by mi nie przeszkadzało, że wyglądam, jak pan.”

„Chciałbym być taki bogaty, jak Szenfeld! Żebym mógł, jak on, codziennie wkładać świeżą koszulę.” – „A ciekawe, jak to jest u Rotszylda?” –„U Rotszylda? Nu, ten to sobie wkłada koszulę, zdejmuje, wkłada, zdejmuje, wkłada i tak przez cały dzień.”

„Panie doktorze, czy obłęd to powód do rozwodu?” – „Przeciwnie. Do małżeństwa.”

„Rebe, ja chcę się rozwieść.” – „Z jakiego powodu?” – „Z wielu powodów. Po pierwsze: jestem żonaty.”

Żydowski handlarz bydła ożenił się. Wkrótce zabrał żonę na targ. Prowadzący z nim interesy chłop szepce mu na ucho: „Fiszman, nie mógł pan wziąć ładniejszej?”  Żona jednak usłyszała. „Pinkus, idziemy do domu. Tu jest antysemityzm.”

„Słyszałeś? Joel Goldwasser ożenił się z wdową.” – „Co ty powiesz? Ja bym nie chciał być drugim mężem wdowy.” – „A ja wolałbym drugim niż pierwszym.”

„Rebe, w przykazaniach Tory Bóg coś przeoczył. Napisano: Nie pożądaj żony bliźniego twego. A co z mężem?” – „A jak ona ma pożądać, kiedy jemu nie wolno?”

Rabin określa cenę rozwodu na pięćdziesiąt rubli. Achtfisler dziwi się: „Dlaczego tak drogo?” Rabin: „Co znaczy drogo? Kochany panie Achtfisler, pan daj mnie rozwód z moją żoną, to ja panu zapłacę pięćset!”

Żebrak mówi z rozmarzeniem do drugiego: „Wyobraź sobie, że zajmujesz nie ten kąt piwnicy, tylko cały pałac królewski, mający sto pokoi, pięćdziesiąt łazienek, dwadzieścia kuchni…” drugi mu przerywa: „Uchowaj Boże! Skąd bym wziął mezuzy na tyle drzwi?”

Gospodarz do sznorera (rodzaj żebraka): „Daję panu te stare spodnie. Popatrz pan, one są prawie jak nowe.”  Sznorer: „Niechaj pana Bóg za to błogosławi! Tylko mam jeszcze jedną wielką prośbę: proszę kupić ode mnie te spodnie! Popatrz pan, one są prawie jak nowe.”

DOWCIPY ŻYDOWSKIE Z KSIĄŻKI SALCI LANDMANN „ŚMIECH POŻYDOWSKU”  WYD. URAEUS GDYNIA 1999 ROK                                             Wybrała TIKWA