Drodzy przyjaciele,

Purim tuż, tuż. Pora rozpocząć przygotowania, poszukać kostiumu, bo tak nakazuje karnawał żydowski. Wybór kostiumu zależy od naszej wyobraźni. Na ostatnim balu pierwsze miejsce zajął kostium ornitologiczny, piękny ptak. Nasz ukochany rabin też lubi kostiumy zwierzęce, raz był pszczółką a raz lwem. Ciekawe w co się przebierze w tym roku. Warto też zaopatrzyć się w alkaprim, a dlaczego, będą wiedzieli Ci, którzy obudzą się rano po balu.

A jak to się zaczęło?

Dawno, dawno temu ok 500 r. p.n.e. w państwie perskim żyła piękna żydówka o imieniu Estera. Jak w bajce, piękna Estera poślubiła perskiego króla Aswerusa i została królową. Zapewne żyli by długo i szczęśliwie gdyby nie podły Haman. Ten nikczemnik postanowił zgładzić nie tylko króla, ale również naród żydowski. Mądra i sprytna Estera zapobiegła nieszczęściu, uratowała króla, ocaliła naród żydowski. Haman został słusznie ukarany za swoje niegodziwości. Dlatego święto Purim nazywamy świętem Losu bo nigdy nie wiadomo co komu jest pisane.

To najweselsze święto żydowskie obchodzimy na pamiątkę tych wydarzeń. W czasie kolacji purimowej wznosimy liczne toasty na część pięknej Esterki , zagryzamy uszami Hamana, czyli ciasteczkami humentaszami . Na humentasze podaję przepis. Życzę zarówno udanej zabawy jak smacznych ciasteczek.

Babcia Gosia