„Nie ma rzeczy niemożliwych” to tytuł książki, są w niej wywiady  z Naczelnym Rabinem Polski Michaelem Schudrichem przeprowadzone przez Irenę Wiśniewską wiosną i latem 2016 roku. Głównym tematem tych rozmów jest sprawa odrodzenia środowiska żydowskiego w Polsce po roku 1989. Dowiadujemy się z nich też wiele o życiu Rabina i jego pracy.

 Rodzina Michaela Schudricha  pochodziła z Polski. Babcia ze strony jego mamy urodziła się w  Baligrodzie, dziadek Moryc Goldfarb - w Szczucinie niedaleko Łomży, blisko Jedwabnego. Oboje wyemigrowali do Ameryki na początku XX wieku, ale poznali się  w Stanach. Dziadek ze strony taty, Nachum Schudrich pochodził ze Stryja, a jego żona  Klara Brill  ze Stanisławowa. Wyemigrowali do Ameryki już jako małżeństwo.

 Michael Schudrich jest najstarszym synem amerykańskiego rabina i ma trójkę rodzeństwa. W jego rodzinnym domu religia była obecna w sposób naturalny, jak sam mówi,  dom był nią przesiąknięty - jak gdyby judaizm wsiąkł w ściany. Nikt nie musiał uczyć dzieci przestrzegania zasad koszerności,  ani zakazów obowiązujących w szabat, wchłonęli je bardzo wcześnie.

  Ojciec był dla przyszłego rabina  autorytetem. Nie lubił oceniać ludzi, zalecał ostrożność w udzielaniu rad i uważał, że każdy powinien więcej słuchać, niż mówić.

 Ze względu na pochodzenie przodków młodego Michaela bardzo ciekawiła Polska i chciał ją poznać. Pierwszy raz odwiedził nasz kraj jako osiemnastolatek w 1973 roku. Był to krótki pobyt w Warszawie i innych miastach europejskich w ramach wycieczki. Największe wrażenie w Warszawie zrobił na nim widok zaniedbanej i opuszczonej synagogi Nożyków z rozbitymi oknami  i latającymi wewnątrz ptakami. Następna podróż do kraju przodków odbyła się wraz z ojcem w roku 1976. Kolejne wizyty miały miejsce rok później i w 1979 roku,  wówczas poznał pierwszych młodych, polskich Żydów.  Po powrocie do USA Michael Schudrich dokończył studia rabinackie i otrzymał smichę konserwatywną. Następnie wyjechał z żoną do Tokio pełnić obowiązki rabina. Okres spędzony w Japonii wspomina z sentymentem – były to początki jego małżeństwa z Robertą i tam urodziła się jego jedyna córka Arianna.

 Po zmianach politycznych w 1989 roku Rabin miał nadzieję, że może się przyczynić do odnowy  życia żydowskiego w postkomunistycznej Polsce. Szukając w kraju kontaktów natrafił na Fundację Laudera i został w niej zatrudniony. 

 W książce, odpowiadając na pytania Schudrich opowiada o swoich działaniach na rzecz reaktywacji środowiska żydowskiego. Przez osiem lat, do wyjazdu w 1998 roku prowadził corocznie trzy turnusy obozów latem i jeden zimą. Jednocześnie jeździł po Polsce z wykładami z podstaw judaizmu. W większych miastach powstawały Żydowskie Kluby Młodzieży. W tym czasie założono pismo dla młodzieży żydowskiej i jej przyjaciół „Jidełe” oraz miesięcznik „Midrasz”.

 Na żydowskich obozach jadano koszernie, a w Polsce w tym czasie takiej żywności nie było. Co dwa tygodnie rabin latał samolotem między Stanami a Polską i za każdym razem wiózł sto pięćdziesiąt kilo koszernego jedzenia. Linie lotnicze traktując to jako darowiznę zwalniały go  z dodatkowych opłat  za nadbagaż.

 Wszyscy pamiętamy Rabina z tego okresu i jesteśmy wdzięczni za odrodzenie życia żydowskiego w Polsce, ze szczególnym uwzględnieniem naszych dzieci.

 W roku 1998 Schudrich stracił etat rabina w Fundacji Laudera, w związku z tym rodzina postanowiła wrócić do Nowego Yorku. Podsumowując swoją  pracę w tamtym okresie Polsce rabin mówi: „Powiem tak: Żydzi przestali bać się być Żydami.”

 Schudrich spędził dwa lata z dala od Polski i tutejszych żydowskich spraw. Jak sam przyznaje, bardzo za tym wszystkim tęsknił. W tym czasie studiował i uzyskał smichę ortodoksyjną. W wywiadzie omawia przyczyny swojej zmiany nurtu z konserwatywnego  na ortodoksyjny.

 W 2000 roku Michael Schudrich otrzymał zaproszenie od gminy żydowskiej w Warszawie,  został przez nią zatrudniony jako rabin  i wrócił do Polski. Jak mówi, stanęło przed nim nieliche wyzwanie - stworzenie  zwyczajnego żydowskiego rytmu życia gminy. Co według niego oznacza, że  mamy modlitwę poranną i wieczorną o określonej godzinie, w niedzielę wykład o podstawach judaizmu, w czwartek inny cykl wykładów . I to się udało. Do synagogi zapraszał młodzież osobiście. W wywiadzie mówi o trudnych początkach wprowadzania zasad judaizmu w niewielkim środowisku warszawskich Żydów. Jestem przekonana, że jego empatyczne, życzliwe podejście do ludzi ułatwiało to trudne wówczas zadanie. Tym razem ze względu na edukację córki rabin przyjechał bez rodziny i naprzemiennie spędzał po dwa tygodnie w USA i Polsce.

 Tak się złożyło, że po powrocie Rabina Schudricha  w 2000 roku została wydana  książka Jana Tomasza Grossa „Sąsiedzi” opowiadająca o pogromie z 1941 roku w podlaskim miasteczku Jedwabne, która wywołała ostre dyskusje. W wywiadzie rabin mówi o swojej roli w kontrowersyjnej sprawie ekshumacji szczątków pomordowanych tam ludzi. W religii żydowskiej jest to niedozwolone, więc trzeba było zastosować  wyjście  kompromisowe, ale umożliwiające ukazanie dowodów zbrodni. Było to trudne zadanie, ale się powiodło. Przy okazji dowiadujemy się o reakcjach niektórych polityków i hierarchów kościelnych na temat wydarzeń w Jedwabnem i śledztwa w tej sprawie.

 W roku 2004 na walnym zgromadzeniu żydowskiej gminy warszawskiej padła propozycja, aby Michael Schudrich został naczelnym rabinem Polski. Przystał na nią z zastrzeżeniem, że oficjalna nominacja nastąpi wtedy, kiedy nie będzie już jedynym rabinem w Polsce.

 W 2005 roku Michael Schudrich złożył w konsulacie w Nowym Yorku prośbę o polskie obywatelstwo i wkrótce odbyła się uroczystość jego nadania.

 W związku z pełnioną funkcją Naczelny Rabin miał i ma dużo kontaktów z władzami świeckimi i kościelnymi Polski, omawia je również w wywiadach.

 Ponieważ Naczelny Rabin jest również przewodniczącym Komisji Rabinicznej do Spraw Cmentarzy, z omawianej książki dowiadujemy się sporo o tej tematyce.

 W wywiadzie – rzece poruszanych jest wiele innych, w interesujący sposób przedstawionych problemów, którymi zajmuje się Naczelny Rabin, takich jak: sprawa pochówku małżeństw mieszanych, sytuacji kryzysowych w życiu codziennym, ślubów, obrzezania, bar i bat micwy, rozwodów, konwersji na judaizm i innych.

 W części  nazwanej „Pogawędka” dowiadujemy się, co to jest dobra śmierć i kto ma do niej prawo oraz o swataniu, które jest żydowską micwą.

 Na końcu książki umieszczony jest słowniczek pojęć żydowskich.

 Zachęcam gorąco do przeczytania tej książki, której tytuł „Nie ma rzeczy niemożliwych”  stanowi zarazem charakterystykę działań naszego rabina.

 Wiem z opowiadań przyjaciół i znajomych oraz doświadczeń mojej rodziny i własnych, ile serca i mądrości wkłada Naczelny Rabin w swoje działania na rzecz  społeczności żydowskiej. Osobiście wraz z moją rodziną jesteśmy wdzięczni za udzielenie przez niego ślubu mojej córce w Jerozolimie, mieszkającej tam od wielu lat.

 

Została tu streszczona tylko część wywiadów, w oczywisty sposób pominięto wiele anegdot przytoczonych przez Rabina Szudricha i jego ciekawych poglądów na życie. Ale jedną cechą charakteru Rabina chciałabym się podzielić: jeżeli chcielibyście aby Rabin coś zrobił, a przypuszczacie, że mógłby odmówić , wystarczy powiedzieć Rabinowi,  że rzecz na pewno jest niemożliwa do zrealizowania.

 

                                                                                                                      Tikwa