Dwa tygodnie temu obejrzałam w kinie Muranów film reżysera Tomasa Heymanna pt. „Mr. Gaga”, który mnie urzekł. Film opowiada o Nahadzie Naharin, genialnym tancerzu i choreografie izraelskim. Jest to film z gatunku dokumentalnych, ale ogląda się go jak film fabularny. Dowiadujemy się z niego, jak przebiegał los głównego bohatera, jak walczył on  o swoją tożsamość za pomocą tańca.

 

Pokazany jest jego rozwój jako tancerza i choreografa – Naharin zaczął profesjonalnie tańczyć jako dorosły człowiek, już po wojsku, później pracował we Francji i USA. Obecnie mieszka znów w Izraelu i prowadzi sławny zespół Batsheva Dance Company.

 

W życiu prywatnym i zawodowym Naharin był kontrowersyjny i egotyczny. W tańcu pokazywał swoje przeżycia, swoje wnętrze i wymagał tego od innych. Nie był łatwy we współpracy, ale widać, jak potrafił wydobyć ze swoich tancerzy ich najgłębsze emocje.

 

Oglądając ten długi (1:40) film ma się wrażenie uczestniczenia w życiu bohatera filmu. I nic w tym dziwnego, skoro reżyser przez 8 lat rejestrował na taśmie filmowej sceny z jego życia i tworzone przez niego spektakle prezentujące nowy język tańca, który nazwał Gaga. Ten rodzaj tańca stworzył Naharin walcząc z ciężką chorobą, którą pokonał ćwicząc i zdobywając przewagę nad swoimi ograniczeniami fizycznymi. Wzruszające są sceny tańca pod koniec filmu, w których uczestniczą ludzie w różnym wieku, również bardzo zaawansowanym oraz niepełnosprawni. 

Według słów Ohada Naharin: „Ruch jest sposobem rozumienia siebie. Kto uważnie wsłucha się w swoje ciało, przekroczy swoje ograniczenia”.

 

To stara prawda, że taniec uzdrawia poprzez ruch. Może po obejrzeniu tego filmu ktoś się zapisze na lekcje tańca…

 

Film schodzi już z ekranów, można go jeszcze  obejrzeć w kinie Muranów lub na  YouTube.

 

Podobnie jak wielu z Was kolekcjonuję filmy, więc czekam na nowe DVD.

 

                                                                                                                      TIKWA